wtorek, 6 kwietnia 2021

Wielkanoc aktywnie. Góry Stołowe.

Przerażeni wizją tradycyjnej, wymuszonej nasiadówki domowej połączonej z pochłanianiem niezliczonych ilości świątecznych smakołyków, postanawiamy okres wielkanocny spędzić poza domem - daleko od rodziny i aktywnie.
Dzięki odpowiednio wcześniej dokonanej selekcji miejsca i rezerwacji, lądujemy oto w przytulnym przybytku w Kudowie Zdroju. To doskonałe miejsce wypadowe do poznawania atrakcji Gór Stołowych oraz innych ciekawych obiektów, których wokół nie brakuje.
Ta okolica jest już przez nas na przestrzeni lat częściowo wyeksplorowana w wyniku naszych poprzednich pobytów, wciąż jednak pozostaje sporo do odkrycia. Z uwagi jednak na fakt, iż nasz przyjazd nastąpił w godzinach wieczornych, zaczynamy łagodnie. Lekką rozgrzewką przed przemierzaniem górkich szlaków będzie spacer po miejskim Parku Zdrojowym.
Biją tu źródła wód mineralnych, których lecznicze właściwości znane są od wieków. Dzięki nim Kudowa-Zdrój należy do grona najstarszych europejskich uzdrowisk. Park Zdrojowy stanowi serce tego uzdrowiska.
Powstał w XVIII w. na wzór ogrodów angielskich i mieści się w nim m.in. secesyjna Hala Spacerowa oraz Pijalnia Wód. Jedno z ujęć wody mineralnej znajduje się na terenie otwartym.
Na terenie Parku znajdzie się też coś dla milusińskich. Oprócz budki z lodami i goframi szkraby mogą wyszaleć się na całkiem sporym placu zabaw. Podczas naszego pierwszego spaceru wieczorową porą sprzęty niestety były wilgotne. Ale w kolejnych dniach zabawie można się było oddawać w pełni.
Kolejny dzień zaczynamy od wyprawy w Błędne Skały. Podjeżdżamy 16 km. Te skalne formacje leżą w obrębie Parku Narodowego Gór Stołowych. Parkowanie na terenie Parku może odbywać się tylko w miejscach wyznaczonych. My wybieramy się w okolice wschodniej rubieży Parku Narodowego. Drogą bez przejazdu prowadzącą do Szpitala Rehabilitacyjno-Hematologicznego Dla Dzieci "Orlik" dojeżdżamy do punktu informacyjnego. Startuje stąd zielony szlak pieszy wprost do skalnego labiryntu. Ponieważ miejsce to znajduje się tuż przed granicą Parku Narodowego, parkowanie jest tutaj dozwolone. Gdy rozpoczynamy wspinaczkę po miejscami stromych, kamiennych stopniach, zaczyna śnieżyć ⛄.
Docieramy do budki, w której mieści się kasa. Ceny biletów za wejście do labiryntu wynoszą 12 zł normalny i 6 zł ulgowy. O tej porze roku kasa jest jeszcze nieczynna a przyległy parking zamknięty. Wchodzimy w labirynt, śnieg pada już całkiem obficie.
Obszar labiryntu Błędnych Skał zajmuje ok. 22 ha. Zawiera powstałe wskutek wietrzenia piaskowca ciosowego osobliwe formy skalne, liczące 6-11 metrów wysokości.
Formacje te poprzecinane są wąskimi szczelinami a nieregularne położenie skał sprawia, że utworzyły się między nimi klimatyczne zaułki.
Podczas tej wędrówki w wielu miejscach zalegał zmarznięty śnieg a miejscami lód. Sytuacja ta sprawiała, że było bardzo ślisko. I jakby na złość najgorsze miejsca prowadziły pod górę lub z góry.
Sami pewnie dalibyśmy sobie radę ale z juniorem takie harcowanie po śliskiej nawierzchni byłoby niebezpieczne i nieodpowiedzialne. Rozważaliśmy już odwrót, kiedy wybawieniem okazały się buty. Żadne tam Meindl, Asolo, La Sportiva, The North Face czy inny Mammut za 1000 zł (i więcej) z markowymi podeszwami Vibram.
Temat zrobiły zwykłe trzewiki ze sklepu CCC, które nosiła nasza koleżanka. Doholowała ona przez te nieprzebyte odcinki wszystkich potrzebujących 😃. A buty to "Sprandi" za jedyne 70 zł, całkowicie lodo-i-ślizgo-odporne. Oprócz tego jeszcze dodatkowo ciepłe i nieprzemakalne. Zwariowałem... Całe życie człowiek dowiaduje się czegoś ciekawego 😉. Tylko dzięki tym butom udało nam się szczęśliwie i bezpiecznie przejść przez cały labirynt Błędnych Skał. Schodzimy do auta.
Jedną z atrakcji Kudowy Zdroju jest Szlak Ginących Zawodów. To prywatne gospodarstwo. Na jego terenie można obejrzeć wiatrak ale w cenie biletu mamy również kuźnię, chatkę robótek ręcznych, pokaz garncarstwa oraz zwierzyniec.
Na liście tej ostatniej pozycji ma się podobno znajdować wielbłąd. Niecodziennym jest widok wielbłąda w polskim obejściu, zatem po powrocie z labiryntu Błędnych Skał w planach mieliśmy jeszcze odwiedziny tego miejsca. Niestety, okazało się ono być zamknięte. A szkoda, bo tymczasowo obniżona cena biletu za wejście wynosząca 11 zł była gratką w odniesieniu do stardardowej opłaty (16 zł normalny i 13 zł ulgowy).

Kolejny dzień przeznaczamy na wędrówkę po Radkowskich Skałach. Pogodowe okoliczności przyrody dziś całkowicie odmienne. Bez opadów, niemal bezwietrznie i temperatura w sam raz na wędrowanie. Ponownie musimy do początku szlaku dojechać. Z miasta prowadzi tam Droga Stu Zakrętów. Szosa jest taka jak jej nazwa, pokręcona, miejscami też z fatalną nawierzchnią i dziurami takimi, że koło można urwać. Zawieszenie nieźle dostało w kość. Po minięciu Karłowa docieramy do bezpłatnego leśnego parkingu. To jedyne słuszne miejsce uprawniające do parkowania, ponieważ w tym przypadku znajdujemy się już na terenie Parku Narodowego Gór Stołowych.
Z parkingu do początku ścieżki jest jakieś 900 m. Trzeba je przejść szosą. Radkowskie Skały to formy skalne o wymyślnych kształtach i często pionowych ścianach. Układają się w ciąg piaskowcowych baszt, filarów i tworzą w swym przebiegu okazały mur skalny o wysokości dochodzącej do 100 m. Pierwsze imponujące okazy znajdują się już przy samej drodze.
Długotrwały proces erozyjny wpłynął na obecny wygląd piaskowców. Co ciekawe a nieuchronne, na przestrzeni kolejnych setek czy tysięcy lat formy te ulegać będą dalszej, ciągłej przemianie. I tylko nasza wyobraźnia ogranicza nas w tym, co właściwie widzimy 😏.
Formy skalne są różnorodne - od przypominających ludzkie twarze, przez postacie zwierząt do wydrążonych w skałach zaułków i korytarzy.
Trasa wokół Radkowskich Skał liczy sobie 3,8 km. Jest ona niewymagająca i na tyle łatwa, że nasz najmłodszy uczestnik - 2,5 letni Emilian przebył większość na własnych nóżkach i to dźwigając na plecach swój plecak z osobistym wyposażeniem.
Zresztą ten szlak nie był pod tym względem wyjątkiem. Poprzedniego dnia labirynt w Błędnych Skałach Emilian również pokonywał na nogach i z plecakiem. A porównując warunki tam i tu, to można powiedzieć, że ten spacerek to dla niego bułka z masłem 👍.
Nadszedł również czas na odpoczynek w nosidełku. Ale nie z powodu zmęczenia a wówczas, gdy szlak w swym końcowym biegu zmienił się w prowadzącą wzdłuż urwiska wąską ścieżkę, zbyt wąską i pochyłą, by maszerować trzymając malca za rękę.
Następny dzień jest ostatnim dniem tego pobytu i jednocześnie dniem powrotu do domu. Po spakowaniu dobytku opuszczamy miejsce stacjonowania. Przejeżdżając przez Karłów, wabieni po raz kolejny z rzędu majestatycznym widokiem, spontanicznie decydujemy o wejściu na Szczeliniec Wielki.
W Karłowie leżącym niemal u stóp tego olbrzyma jest sporo miejsc parkingowych. Zostawiamy auto i ruszamy na Szczeliniec Wielki. Szlak początkowo prowadzi jezdnią po czym przechodzi w ścieżkę przeplataną drewnianymi deskami i kamiennymi schodami. Emilian 👶 oczywiście z plecakiem na plecach kroczy sam a jest to nie lada wyczyn, bo samych kamiennych stopni prowadzących na szczyt jest 680.
Szczeliniec Wielki mimo, że jego wysokość nie przekracza 1000 m n.p.m. stanowi jedną z najbardziej wyjątkowych atrakcji w Polsce. Jego charakterystyczny kształt imponująco góruje nad okolicą. Jest to najwyższy szczyt Gór Stołowych.
Na Szczelińcu warunki są mieszaniną z poprzednich dwóch dni. Bez opadów ale wietrznie i miejscami ślisko z powodu zalegającego zmrożonego śniegu i lodu. Fragmenty trudne do przebycia zaczęły się już na wyślizganych, pokrytych warstwą lodu kamiennych stopniach w górnej części podejścia. Tym razem byliśmy jednak przygotowani - na naszych butach wylądowały raczki.
Od schroniska PTTK "Na Szczelińcu" przejście trasą turystyczną wzdłuż zjawiskowych skał obłożone jest opłatą - 12 zł bilet normalny, 6 zł ulgowy. Jednak o tej porze roku kasa podobnie jak w przypadku Błędnych Skał jest jeszcze nieczynna. Wstęp jest więc wolny.
Podobnie jak w przypadku Radkowskich Skał i Błędnych Skał znajdujące się tu formy skalne posiadają osobliwe formy a niektórym z nich nadano nazwy oddające ich kształt, jak np. Słoń.
Do atrakcji Szczelińca zalicza się również przeciskanie pomiędzy głazami w skalnym labiryncie. Czasami trzeba zdjąć plecak, iść na klęczkach, na czworakach lub nawet czołgać się. Dla osób mniej wysportowanych lub stosujących za bogatą dietę 😏 może to stanowić spore wyzwanie...
W dniu naszych odwiedzin ścieżka powrotna z tarasów południowych była zamknięta, powód jest nam nieznany. Z punktów widokowych na południowych tarasach wracaliśmy więc drogą, którą tam dotarliśmy.
Po dotarciu do samochodu włączone w smartfonie nagrywanie śladu, który wytworzyliśmy naliczyło odległość 5,18 km. Junior przeszedł na własnych nogach połowę tej odległości, w tym wymagające dla małych nóżek wcale nie niskie kamienne stopnie w ilości 680. Całkiem, całkiem nieźle.

PODSUMOWANIE:

W czasie tego krótkiego wyjazdu mieliśmy przyjemność "zaliczyć" trzy zjawiskowe, górskie szlaki. Przebyte odległości nie są z pewnością imponujące dla przeciętnego turysty ale my jesteśmy z nich bardzo zadowoleni i dumni, ponieważ najmłodsza osoba w naszej rodzinie większość z nich przeszła na własnych nogach. Przebycie każdego ze szlaków zajęło nam średnio 3 godziny, czyli mniej więcej okres trzykrotnie dłuższy niż podane czasy na tabliczkach informacyjnych. Był to jednak zdecydowanie czas pozytywnego "ładowania baterii".

Koszt całego naszego pobytu (dwoje dorosłych + 2,5-letnie dziecko) wyniósł zaledwie 356 zł/3 noce + koszty paliwa (które dla każdego będą różne w zależności od odległości, którą trzeba pokonać, by dotrzeć na miejsce). Na żywność nie wydaliśmy nic (nie licząc lodów i gofra), bo po pierwsze zabraliśmy ją z domu a po drugie - i tak w okresie świątecznym znakomita większość punktów handlowych jest nieczynna. Po, jak się okazało, najdłuższym przejściu w czasie tego wyjazdu, do domu mimo 5-godzinnej jazdy wracaliśmy niespecjalnie zmęczeni i z radośnie rozbrzmiewającymi w myślach słowami ze starej reklamy: To, co zobaczysz i przeżyjesz jest bezcenne, za wszystko inne możesz zapłacić kartą kredytową.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Jeżeli post się Tobie podobał, masz jakieś refleksje bądź pytania - zapraszam do komentowania.